Dłużniczka alimentacyjna

Niewypłacalny dłużnik – 5 cech – czy kredyty są złe?

Doskonale wiemy jak rozpoznać czy ktoś jest zadłużony. Wystarczy sięgnąć do ewidencji, sprawdzić zdolność kredytową, dowiedzieć się czegoś o życiu prywatnym i zadłużeniu alimentacyjnym konkretnej osoby. Nie jest trudno dowiedzieć się, na czym stoimy. Niestety rzadko się zdarza, że sprawdzamy w ten sposób, chociażby naszego przyszłego partnera życiowego. Stare powiedzenie mówi, że żona dowiaduje się ostatnia i zbyt często pozostaje z ogromnymi długami do spłacenia. Tymczasem typowy dłużnik ma kilka cech, które natychmiast powinny zwrócić naszą uwagę. Opisujemy je poniżej, a tuż po nich znajdą Państwo krótką rozprawkę na temat dobra/zła jakim są kredyty.

5 cech przyszłej niewypłacalnej osoby fizycznej

Dłużniczka alimentacyjnaZachłanność

Zwykle zadłużamy się na coś, na co po prostu nas nie stać. Teoretycznie to oczywiste, że powinno się uważnie dobierać wysokość raty do możliwości zarobkowych. W praktyce jednak często bierzemy kredyt lub pożyczkę online by kupić coś, co nie jest nam niezbędne do życia, choć jest bardzo drogie.

To samo dotyczy mieszkań. Jest sprawą jasną, że kawalerka jest niezbędna, a dwa pokoje mogą być racjonalnym wyborem. Ale już pięciopokojowy apartament w kredycie na 30 lat, z koniecznością dobrania kredytu konsumenckiego na wkład własny, powinien nas mocno zaniepokoić.

Nie powinno więc nikogo dziwić to, że tak wielu Polaków trafia do baz takich jak Krajowy Rejestr Długów lub ma w przypadku opóźnień negatywną historię kredytową w Biurze Informacji Kredytowej.

Brak cierpliwości

Typowy dłużnik jest niecierpliwy i potrzebuje mieć wszystko tu i teraz, natychmiast. Nie potrafi wstrzymać się z zakupem i odłożyć pieniędzy na konkretny cel. Wiadomo, że zakup auta na raty jest banalnie prosty, ale jeśli samochód nie ma służyć do celów zarobkowych, może lepiej wstrzymać się chwilę i po prostu uskładać na auto. Zajmie to na pewno sporo czasu, być może wyposażenie będzie z konieczności skromniejsze, ale nie zadłużymy się bez potrzeby.

Rozrzutność i życie na pokaz

Osoby naprawdę bogate żyją stosunkowo skromnie. Najważniejsze jest dla nich dokonywanie korzystnych inwestycji i pomnażanie majątku. Natomiast ci, którzy mają bardzo niewiele uwielbiają popisywać się pieniędzmi i wydawać zbyt dużo. Biedni nie czują potrzeby odkładania pieniędzy, inwestowania i zarabiania. Wydaje im się, że ważne jest tylko tu i teraz. Żyją dniem dzisiejszym i to oni zazwyczaj sięgają po zakupy na zero procent i drobne chwilówki. Wcale nie wynika to z tego, że bank nie udzieliłby im kredytu. Po prostu nie mają wystarczająco dużo cierpliwości, aby na niego czekać.

Lenistwo

To kolejna cecha notorycznych dłużników. Po prostu nie chce im się zająć domowym budżetem, policzyć swoich pieniędzy, a wreszcie poszukać lepszej i bardziej atrakcyjnej pracy. Myślenie o pomnażaniu kapitału, korzystanie z pomocy fachowców czy lektura poradników – są po prostu nie dla nich. Analiza informacji to nadmierny wysiłek, a łatwiej jest sięgnąć po kolejną pożyczkę, którą przedstawiciel firmy kredytowej przyniesie jako chwilówkę prosto do domu. Nawet nie trzeba się fatygować, aby wstać z kanapy!

Naiwność i ślepa wiara

Nikt, nigdy nie pożycza nam pieniędzy za darmo. Tymczasem wciąż są tacy, którzy są święcie święcie przekonani, że przedstawiciel firmy pożyczkowej po prostu chce im wyświadczyć przysługę. Z ogromną naiwnością sięgają po kolejne pożyczki, wciąż ślepo wierząc, że windykator jest ich najlepszym przyjacielem. Podobnie naiwnie ufają reklamom i chętnie pożyczają, a to równia pochyła w kierunku spirali zadłużenia.

Dlaczego jest tak wielu dłużników w Polsce?

Ponad połowa Polaków deklaruje, że nie posiada oszczędności. Żadnych. Nie tylko takich, które w razie utraty pracy pozwoliłyby im utrzymać się przez np. pół roku. Blisko 70% badanych nie jest w stanie ponieść niespodziewanego wydatku w postaci nowej lodówki czy laptopa. Co więcej, aż 80% ankietowanych nie widzi w tej sytuacji niczego niepokojącego. Wyniki ankiet tłumaczą wyraziście, dlaczego mamy tak dużo dłużników w naszym kraju. Można nawet zacząć mówić o prawdziwej rewolucji obyczajowej. Jak do tego doszło?

Oszczędzanie i kredyty kiedyś i dziś

Mały Fiat 126p - marzenie wielu Polaków
Mały Fiat 126p – niegdysiejsze marzenie wielu Polaków – dzisiejszych 60-, 70- i 80-latków.

Pokolenie dzisiejszych 60-latków posiadanie oszczędności uważało za coś oczywistego. Ich dzieci za równie oczywiste uważają posiadanie kredytu. Czy ludzi tych powinniśmy określić mianem nieodpowiedzialnych szaleńców? Niekoniecznie.

Konieczność oszczędzania wynikała nie tylko z potrzeby posiadania zabezpieczenia finansowego. Dostęp do kredytu był utrudniony i na dodatek społecznie piętnowany. Bycie dłużnikiem wiązało się z łatką osoby nieodpowiedzialnej, niezapobiegliwej i ogólnie niedojrzałej. Dlaczego? Bo pokolenie to na wszystko musiało czekać. Na drodze do wymarzonego samochodu czy mieszkania stały nie tylko pieniądze, ale i kolejki.

Dziś mamy do czynienia z sytuacją poniekąd odwrotną. Nie musimy czekać, jeśli mamy pieniądze. Jednocześnie wzrosła ilość sytuacji w których trzeba sięgnąć do skarbonki. Po prostu posiadamy więcej, a co za tym idzie nawet posiadacze oszczędności nie mają całkowitej pewności, że nie będą musieli korzystać z kredytu.

Czy kredyty i pożyczki są czymś złym?

Kredyt to taki sam produkt, jak każdy inny. Nie wolno go nadużywać, ani demonizować. Rozsądnie wykorzystany przynieść może wiele korzyści. Zaciągnięty przez ignoranta będzie jak broń w rękach dziecka. Może być dla niego śmiercionośna, a przy okazji zranić osoby postronne.

Zauważmy, że czasami pożyczanie to istotne korzyści:

  • zaciągnięcie pozwala odciążyć domowy budżet,
  • kredyt pozwala zachować oszczędności na naprawdę czarną godzinę,
  • posiadanie historii kredytowej podnosi wiarygodność klienta w oczach banku.

Unikanie kredytu porównywane jest czasem do opierania się przed założeniem profilu w mediach społecznościowych. Nawet jeśli uważasz, że nie jest Ci potrzebny, z czasem jego brak okazuje się być przyczyną dość irytujących ograniczeń. Czy więc warto jest opierać się za wszelką cenę?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *